poniedziałek, 1 lipca 2013

"Jak to słaba głowa może pomóc w miłości..."

Pierwszy w karierze roleplay. Mamy nadzieję, że wam się spodoba.Przepraszamy za wszelkie błędy. Gdzieniegdzie mogą pojawić się braki w polskich znakach(pisane na telefonie). Zapraszamy do czytania! 

Tao - FIOLETOWY (Yumi - ja)
Kris - CZERWONY (Nami - Jjong Bling)

Nie ma to jak opijać udany koncert. To cud, że byliśmy tu całą dwunastką. Rzadko kiedy możemy spotkać się wszyscy razem. Alkohol lał się litrami. DOSŁOWNIE. Spojrzałem z politowaniem na Wu Yi Fana, który już po kilku kieliszkach miał dosyć. "Biedak... Łeb to on ma słaby.." Rozłożył się na kanapie i zasnął. A rano będzie narzekał.. Reszta widząc, że lider leży zalany postanowiła się zabawić. Dorysowali mu wąsy i kozią bródkę. Na koniec cyknęli mu kilka fotek, żeby mieć się z czego śmiać. Co jak co, ale Krisa boją się wszyscy. Może to przez jego wzrost? Sam nie wiem. Owszem czuję do niego respekt ale nie żebym jakoś panicznie się go bał. Kris był niezwykle przystojny. Powiedziałbym, że najprzystojniejszy z nas wszystkich. Miał w sobie to coś co mnie w nim pociągało. Szkoda, że on tego nie zauważa...

Podszedłem do kanapy i rozgoniłem ich. Lekko szturchnąłem lidera w ramię w celu obudzenia go. Zero jakiejkolwiek reakcji. Potrząsnąłem nim. Nadal nic. Wkurzony sięgnąłem po szklankę wody ze stolika. Wylałem jej zawartość na jego twarz. W końcu się udało.
                                                                                
- Coo jest? - spytałem zaspany. Chwilka... Zdaje mi się czy mi coś po twarzy cieknie? Przetarłem twarz dłonią i zerknąłem na nią. Ujrzałem czarne ślady. Zapewne po jakimś markerze. Spojrzałem na osobę która mnie zbudziła.
- Ooo. Pandzia. Hejka! - zerwałem się z kanapy. Nie było to zbyt dobrym pomysłem bo po chwili wpadłem w ramiona Tao. Czując jego ciało mimowolnie zamruczałem. 
- Jesteś taki mięciutki i cieplutkiii... - powiedziałem wtulając się w niego
                                                                             
Wpadł mi w ramiona.. Utrzymałem go z ledwością. Jego słowa owiały moje uszy wywołując dreszcze. Sam jestem wysoki ale jednak nie aż tak. Nigdy nie spotkałem tak wysokiego człowieka jak Kris.
- Chodź. Zaprowadzę cię do pokoju. - założyłem sobie jego rękę na szyję, a drugą złapałem. Wyciągnąłem go z salonu prawie ciągnąc za sobą. Stanąłem jak wryty przed schodami. Podrapałem się po głowie.
- Kris-ge? - spytałem niepewnie. - Dasz radę mi trochę pomóc z tymi schodami? - spojrzałem mu w oczy.
                  
- Coo? - kompletnie nie dochodziło do mnie to co mówił Panda.
- Aaa! Tak Taoś, jesteś ładny - wyszczerzyłem się do niego i zagłębiłem w jego oczach obdarzając go pocałunkiem w policzek. Ostatkiem sił zacząłem niezdarnie starać się opleść swoje nogi wokół bioder młodszego. - Zanieś mnie do łóżkaaaa...
              
"Czy on właśnie mnie cmoknął?". Otworzyłem oczy jeszcze szerzej. Oplótł mnie nogami i wtulił się we mnie niczym małe dziecko. Było mi tak przyjemnie i ciepło gdy czułem jego bliskość. Nie chciałem go puścić.. Złapałem go i jeszcze mocniej przycisnąłem do siebie. Powoli zacząłem wchodzić po schodach. Jeden, drugi, trzeci...Jeszcze kawałek. Zachwiałem się niebezpieczne na samej górze schodów. Otworzyłem drzwi do pokoju Krisa i położyłem go w jego łóżku. Przykryłem go kołdrą po czym odetchnąłem z ulgą. Nagle poczułem jak coś albo raczej Kris złapał mnie za rękę i pociągnął ku sobie. Mimowolnie opadłem tak, że w ostatniej chwili zdążyłem się podeprzeć jedną ręką i zawisnąłem kilka centymetrów nad jego twarzą.
              
- Wiesz coo? Kocham cię. I powiem ci, że z całego EXO jesteś najprzystojniejszy - uśmiechnąłem się zadziornie i chwyciłem w palce kosmyk jego pięknych, mięciutkich włosów którym zacząłem się bawić.
              
Spojrzałem na niego zdziwiony. "Nie wie co gada po pijaku.."
Poczochrałem jego czuprynę.
- Jutro mi to powiesz. - powiedziałem i podniosłem się.
- Ale to prawda.. - wyszeptał i zamknął oczy. Nadal nie mogąc uwierzyć w to co właśnie powiedział poszedłem do swojego pokoju. Rzuciłem się niedbale na łóżko. Podłożyłem ręce pod głowę, usiłując zebrać myśli i przetworzyć to co usłyszałem.
"Wu Fan mnie kocha?" Moje myśli błądziły wokół niego. Próbowałem pomyśleć o koncercie, ale nawet wtedy myślałem o nim. - Co ze mną nie tak?! - wykrzyczałem w poduszkę rzucając się po łóżku. "Czyżbym sam coś do niego czuł? Sam nie wiem. To naprawdę irytujące uczucie..."
Zdjąłem koszulkę. Było gorąco. Po chwili zniknęły też spodnie. Wlazłem do łóżka usiłując zasnąć. Za każdym razem gdy zamykałem oczy widziałem właśnie Wu Fan'a... Po godzinnym wlepianiu się w sufit udało mi się zasnąć... 
                
Obudziłem się z potwornym bólem głowy. Już po pierwszej minucie czułem, że takiego kaca to jeszcze nigdy nie miałem. Wyciągnąłem rękę w stronę szafki nocnej. Po omacku złapałem za komórkę. Spojrzałem na godzinę. Cyfry rozmazywały mi się. Sfrustrowany rzuciłem telefonem o ziemię. Na szczęście nic mu się nie stało, bo trafił na miękki, puchaty dywan. Prawie nie było słychać upadku. Chwilka... Kac to znaczy... Zerwałem się do pozycji półsiedzącej. Automatycznie złapałem się za głowę. Przez gwałtowny ruch ból stał się jeszcze mocniejszy. Zacisnąłem zęby i złapałem się obiema dłońmi za źródło bólu z nadzieją że to coś da. Gdy objawy ostatniej nocy nieznacznie zelżały zacząłem z lekka przypominać sobie to co się działo. Chłopaki wmusili mi kilka kieliszków soju a potem... Chyba odleciałem na kanapie. Ale chwilka. Skoro tak, to co ja robię w swoim pokoju? A tak, Tao... CHWILA, CO!? Tao miał ze mną kontakt jak byłem zalany!? O ludzie. Ale dobra. Tym martwić się będę później. Wpierw muszę się ogarnąć i koniecznie wziąć coś na ból głowy... Złapałem potrzebne rzeczy i wyszedłem z pokoju by pójść do łazienki.
                
Otworzyłem oczy. Na zewnątrz świeciło słońce. Zerknąłem na zegarek wiszący na ścianie w kształcie pandy. Wstałem. Przeciągnąłem się i ziewnąłem. Postanowiłem wziąć prysznic, więc chwyciłem potrzebne rzeczy i ruszyłem w stronę łazienki. Na korytarzu zauważyłem Krisa, który wyglądał dobrze ale ledwo trzymał się na nogach. Odwrócił się w moją stronę. Zamiast nóg w tym momencie miałem watę. 
- Zitao... - odezwał się Kris. Chciałem pędem uciec do łazienki ale coś mi nie pozwalało. Stałem, czekając na dalsze słowa lidera.
              
- Dzień dobry. A no i... Chciałbym wiedzieć.. Mówiłem może wczoraj coś dziwnego? Od razu przepraszam i wypieram się wszystkiego. - zacząłem lekko panikować na myśl co mogłem odwalić po pijaku.
               
Spojrzałem na niego niepewnie.
- N..nie.. nic dziwnego nie mówiłeś.. - spuściłem wzrok. Jednak miałem rację. to nie była prawda.
- Idę pod prysznic. - skierowałem się w stronę łazienki i wszedłem do środka. Odłożyłem rzeczy i wskoczyłem pod prysznic. Zimna woda i mój czekoladowy żel pod prysznic dawały mojemu ciału niezwykłe ukojenie. Rozkoszowałem się tą chwilą.
               
Widząc minę Tao, gdy zaprzeczał coś ukłuło mnie w sercu. Czemu to go zasmuciło? Nic już nie rozumiem. Ale dobra. Skoro zajął łazienkę to najpierw pójdę po tabletki. Zszedłem do kuchni i zacząłem przeglądać szafki w poszukiwaniu jakiegoś środka na uśmierzenie bólu.
- Hej, panie wielki, groźny lider. Tabletki na kaca są w łazience. - powiedział Lay stojąc w wejściu z kubkiem kawy. Jak on może tak dobrze się trzymać? Z tego co pamiętam to wypił nawet więcej ode mnie. Tak bym chciał mieć taką mocną głowę. Co do jego wypowiedzi, nie miałem ani chęci ani sił na jakieś riposty więc po prostu podziękowałem i z powrotem poszedłem w stronę łazienki. Niby Tao się kąpał, ale ile może mi zająć wzięcie tabletek? Lipa będzie tylko jak się okaże że zakluczył drzwi. Chwyciłem za klamkę i cichutko otworzyłem drzwi do toalety, które na moje szczęście były otwarte. Wszedłem i uchyliłem drzwiczki od szafki z kosmetykami i innymi takimi. Już wyciągałem dłoń po pojemnik z tabletkami gdy usłyszałem dźwięk otwierających się drzwi kabiny prysznicowej. Z przerażeniem spojrzałem w jej kierunku.
               
Zakręciłem wodę i właśnie wychodziłem. Złapałem za uchwyt żeby odsunąć drzwi od kabiny. Zatrzęsły się lekko i otworzyły. Machnąłem włosami aby odgarnąć je z czoła. Moim oczom ukazał się nie kto inny a właśnie on. Kris stał i gapił się wprost na mnie trzymając w ręku jakieś pudełeczko. Chyba z tabletkami. Zażenowany rozejrzałem się po pomieszczeniu gorączkowo szukając wzrokiem ręcznika. Gdy już go znalazłem szybko przewiązałem go w pasie.
- Czy ciebie człowieku pogrzmiło?! Włazić tak ludziom do łazienki?! - wrzeszczałem na niego wściekły. Spojrzałem na niego. Na twarzy wymalowany miał lęk. Kris i oznaka lęku? To coś nowego. Podrapał się po głowie spuszczając wzrok i wlepiając go w kafelki na podłodze.
                
- Człowiek na kacu jest zdolny do wszystkiego. Nie krzycz na mnie. Nawet nie wiesz jak mnie boli głowa. - nie wiem czemu ale zdawało mi się że zabrzmiałem jak skarcone dziecko. Czy to gniew Tao tak na mnie zadziałał?
              
-Ehh.. Wiem, ze cie boli głowa. W końcu targałem cie do pokoju. A później.. Dobra nieważne.
- Co poźniej? - spytał i uniósł głowę.
- Nic. Sam sie wyparles wszystkiego wiec to nieistotne.
- MÓW. - powiedział zdecydowanie Kris swoim władczym tonem.
- B-Bo... Ty.. Ty wczoraj powiedziałeś, że mnie kochasz. A wiesz co jest najśmieszniejsze? To, że ja kocham ciebie i przez chwilę miałem nadzieję, że mówisz serio. Jednak się myliłem. - powiedziałem na jednym tchu z wyrzutem. Poczułem jego wzrok na sobie.
               
Bez chwili zawahania ruszyłem w stronę Zi Tao. Złapałem jego twarz w dłonie i musnąłem lekko jego usta. Przytuliłem go do swojej piersi by mógł usłyszeć bicie mojego serca.
- Słyszysz jak szybko bije? To z twojego powodu. Nawet nie wiesz jak długo zbierałem się na to by wyznać ci moje uczucia. Kocham cię. Kocham cię bardziej niż kogokolwiek. Mógłbym ci tak powtarzać w kółko żebyś tylko uwierzył. Nawet nie wiesz jak bardzo mi na tobie zależy. Jak bardzo musiałem się powstrzymywać bo bałem się, że moje uczucia zniszczą naszą przyjaźń.
              
Sparaliżowało mnie. Szybko jednak odzyskałem możliwość racjonalnego myślenia. Odsunąłem go od siebie na odległość ramion.
- Wu Fan.. Ale ty tak na poważnie?
- Jeszcze nigdy nie mówiłem tak poważnie. -odparł.
Przyciągnąłem go do siebie zamykając w niedźwiedzim uścisku. Nigdy go nie puszczę. Już nigdy.
                
Odwzajemniłem uścisk. Po chwili zdałem sobie sprawę, że obiekt moich westchnień jest prawie nagi. Zarumieniłem się i otworzyłem szeroko oczy. Moja głowa zaroiła się od różnych niestosownych scen. 
- Tao. Jeśli teraz się nie odsuniesz, nie dam rady się powstrzymać. 
              
Odsunąłem go lekko po czym pocałowałem delikatnie na co on zareagował natychmiast pogłębiając pocałunek i dodając mu więcej gwałtowności. Rozchylił wargi a ja korzystając z tego wpełznąłem do środka niczym wąż. Po chwili on również dołączył swój język. Zaczęła się walka o dominację, którą wygrałem z trudem. 
- Nie chcę żebyś się dłużej powstrzymywał. - wyszeptałem mu do ucha po czym przygryzłem płatek jego ucha na co odpowiedziało mi ciche mruknięcie. Wsadziłem dłonie pod koszulkę lidera. Jego wyrzeźbiony brzuch był cudny. Mój wcale nie był gorszy. Lata ćwiczeń wushu robią swoje... Zdjąłem z niego koszulkę po czym brutalnie wpiłem się w jego miękkie różowe wargi. Odwzajemnił pocałunek rozpoczynając kolejną walkę. Tym razem językową bitwę wygrał Kris.
Uśmiechnał się. Przesunąłem go w stronę ściany, dociskając go do niej całym swoim ciałem. Brutalnie wpiłem się w jego usta jedną ręką łapiąc go za krocze a drugą wplatając we wlosy.
                
Poczułem, jak Tao zaczyna starać się odebrać mi dominację. Cóż, nie dostanie jej tak łatwo. Walczyłem zażarcie jednocześnie starając się obronić moją przewagę. Po chwili poczułem jego dotyk na moim czułym miejscu. Ooo. Mógł mnie nie prowokować. Niestety nie mogąc się opanować cicho jęknąłem mu w usta. Przelotnie spojrzałem na jego twarz, która widocznie wyrażała satysfakcję z powodu mojej reakcji. Jak on może tak na mnie działać? Jeden dotyk, a moja erekcja już boleśnie napiera na spodnie. Dopiero teraz zauważyłem iż jestem przyparty do ściany przez młodszego. Zalała mnie fala podniecenia. Szybko zamieniłem się stronami z pandą napierając na niego całym ciałem. Wplotłem dłoń w jego wilgotne wlosy i powoli zacząłem zsuwać z niego ręcznik
                 
Był szybki. Nawet nie zauważyłem gdy to ja zostałem przyparty do ściany. Poczułem jak mój ręcznik zsuwa się z bioder. Złapałem go szybko i pomachałem mu palcem przed nosem w geście, że nie wolno. W końcu to ja tu byłem samcem alfa. Spojrzał na mnie a ja uśmiechnąłem się szeroko po czym wpiłem się w jego wargi, a dłonią zacząłem mocować się z rozporkiem przy jego spodniach. Jedną ręką szło mi to dość topornie, ale w końcu się udało. Spodnie opadły w dół, a on stał przede mną w samych bokserkach. Delikatnie zacząłem masować jego męskość przez materiał. Z jego ust wydobywały się ciche pomruki, które pobudzały mnie jeszcze bardziej. Popchnąłem go lekko tak, że stracił równowagę. Upadł na kafelki a ja natychmiast na nim usiadłem. Zimne kafelki nie były w stanie ochłodzić mojego rozgrzanego ciała. Wpiłem się w jego usta, a następnie zjechałem niżej. Zrobiłem mu kilka soczystych malinek na znak przynależności do mnie. Moje ręce zataczały koła po wewnętrznej stronie jego ud. Polizałem jego szyję zjeżdżając do obojczyków. Obsypałem je pocałunkami. W jednej chwili zerwałem z niego niepotrzebny materiał. Moim oczom ukazał się nieźle pobudzony członek. Zjechałem do niego liżąc jego tors i brzuch. Ująłem w dłoń po czym polizałem czubek. Skrywane dotąd pożądanie wreszcie mogło znaleźć ujście. Wziąłem go do ust i zacząłem ssać na co odpowiedział mi przeciągły jęk Krisa.
               
Poczułem jego ciepły język na swoim wrażliwym miejscu. Gdy zaczął ssać nie potrafiłem nie jęczeć. Mimowolnie dźwięki wydobywały się z moich ust. Zacząłem czuć przyjemne łaskotanie w podbrzuszu świadczące o tym, że dłużej już nie wytrzymam. Nie chciałem szybko dojść, ale jego język sprawił że zapomniałem o wszystkim. Nagle jakby widząc mój stan zaprzestał wykonywanej czynności.Spojrzałem na niego z wyrzutem.
                 
Wiedziałem, że zaraz dojdzie. Szybko oderwałem się od jego przyrodzenia. Spojrzał na mnie lekko zdziwionym wzrokiem. 
- Ja dopiero zaczynam. - wyszeptałem mu do ucha po czym nakreśliłem językiem mokre linie na jego torsie. Wplotłem rękę w jego włosy i wpiłem się w jego idealnie wykrojone usta. Językiem rozchyliłem je i zacząłem zwiedzać od środka pogłębiając pocałunek. Druga ręka błądziła po brzuchu Wu Fan'a nakreślając koła.
                 
W geście oburzenia lekko ugryzłem dolną wargę szatyna. Cwaniaczek celowo wodził mnie za nos! Postanowiłem się na nim odegrać. Szybko zmieniliśmy się miejscami, umiejscowiłem swoje kolano między jego nogami i zacząłem lekko ocierać się o jego przyrodzenie, które jak zauważyłem wciąż ukryte było pod ręcznikiem. Przerwałem pocałunek nie odrywając jednak ust od jego ciała. Zjechałem na jego szyję muskając ją lekko i robiąc kilka malinek. Następnym przystankiem były jego sutki. Moje usta i język objęły jeden z nich pieszcząc go, za to moja ręka zajęła się drugim. Usłyszałem lekko zachrypnięty jęk młodszego. Usatysfakcjonowało mnie to i zachęciło do pracy. Zacząłem pocałunkami wyznaczać drogę do krańca jego ręcznika znajdującego się na biodrach. Zacząłem go z niego zsuwać. Starałem się robić to jak najwolniej by poczuł się tak jak ja przedtem, ale niestety. Ja chyba jestem trochę mniej cierpliwy. Uniosłem się na dłoniach, I uśmiechnąłem się zadziornie widząc pod sobą Pandzię w całej okazałości. Moją. Tylko moją Pandzię, której nigdy nikomu nie oddam. Przejechałem palcami po jego nabrzmiałej męskości. Słysząc pomruk zacisnąłem ją w swojej dłoni, powodując, że z ust mojego kochanka wypłynął głośny, krótki jęk.
                  
Teraz to on zaczął się mną bawić. Wiedziałem, że łatwo nie odpuści. Znałem go. Aż za dobrze. Nie mogłem powstrzymać jęku, który jeszcze bardziej rozbudzał Kris'a. Skarciłem się za to w myślach, przecież to ja miałem tu dominować a tymczasem poddawałem się jego pieszczotom jak małe, bezbronne dziecko. Postanowiłem się poddać, ale nie chciałem żeby przyszło to tak łatwo. Mały opór nigdy nie zaszkodzi. Wpiłem się w jego usta. Rozpoczęło to kolejną językową bitwę. Walczyłem zażarcie lecz po pewnym czasie zrezygnowałem i oddałem się przyjemności jaką sprawiał mi każdy najmniejszy dotyk Wu Fana. Widząc, że się poddałem uśmiechnął się zawadiacko i zaczął błądzić rękoma po moim brzuchu. Z moich ust wydobywały się dźwięki przypominające mruczenie kota.
                   
Uśmiechnąłem się czując, że mi się poddał. No cóż, na jego miejscu też oddałbym na rzecz tak cudownych pieszczot. Co mam powiedzieć, po prostu znałem swoje możliwości. Po chwili głaskania i masowania jego podbrzusza by jeszcze bardziej podsycić jego podniecenie obiektem na którym skupiłem swoją uwagę stał się członek Tao. Liznąłem go przelotnie po czym słysząc jęk szatyna, który on starał się stłumić wziąłem go całego do ust. Nie ruszałem głową. Po prostu jeździłem językiem dookoła niego. Panda zaczął się niecierpliwić. Poczułem, że nieznacznie zaczął wypychać swoje biodra w moją stronę. Cóż, chyba powinniśmy ustanowić nowe powiedzenie: Panda chce, Smok musi. Bez zbędnego cackania się zacisnąłem usta na narządzie mojego partnera i zacząłem ruszać głową w górę i w dół starając się przyjmować go jak najgłębiej. Słysząc jego coraz to głośniejsze jęki zacząłem przyspieszać. Jego członek zaczął pulsować, a już po chwili moje usta wypełniły się białą, słodko-słoną substancją. Połknąłem wszystko. Podniosłem się, starłem kciukiem resztki z kącików moich ust i patrząc mu w oczy zlizałem je.
                
Był taki cudowny. Nie mogąc oderwać wzroku tępo się w niego wpatrywałem niczym w piękny krajobraz. Złapałem go za szyję i przyciągnąłem do siebie. Zaznaczyłem mokrą linię na jego szyi, którą przeciągnąłem aż do kącików jego pełnych ust. Złapałem jego dolną wargę i lekko przygryzłem. Jęknął mi wprost w usta. Moja dłoń wplątała się w jego blond włosy a druga błądziła po jego jedwabistej skórze. Był niezwykle gorący niczym grzejnik. Pod wpływem mojego dotyku zaczęła pojawiać się na jego ciele gęsia skórka. Delikatnie podniosłem kąciki ust powstrzymując szeroki uśmiech.
                 
O mój Boże. To ja tu myślę o niegrzecznych rzeczach, które z nim zrobię, a on atakuje mnie tym swoim anielskim uśmiechem. Wygląda tak słodko i niewinnie... Nie mogąc na niego patrzeć oparłem mu głowę na ramieniu i szepnąłem mu do ucha:"Wiesz gdzie jest wazelina?" W normalnym przypadku zapewne wstydziłbym się o to zapytać, ale naprawdę chciałem stać się z nim jednością. Cholernie tego chciałem. 
                   
Czy on mnie spytał gdzie jest wazelina? Chyba tak... Ale zaraz!
- Wu Fan, tak właściwie to.dlaczego ja mam być na dole? - spytałem.
- A dlaczego nie? - obdarzył mnie najpiękniejszym uśmiechem jaki w życiu widziałem. Upadłem zrezygnowany wiedząc, że nie dam rady mu się oprzeć. Ręką sięgnąłem do szafki pod umywalką, którą otworzyłem i wyciągłem małe pudełeczko które podałem Krisowi. Pośpiesznie je otworzył i zanurzył palce w substancji. Wypiąłem lekko biodra do góry.
                   
Odrzuciłem pojemnik na bok. Czubkiem palca podrażniłem dziurkę Tao by powoli wsunąć go do jego ciepłego, ciasnego wnętrza. Zauważyłem że drgnął. Powoli starałem się jak najlepiej przygotować go do tego, co miało za chwilę zajść. Gdy poczułem że się rozluźnił zacząłem dokładać po jednym palcu, tak że teraz znajdowały się w nim trzy. Rozprowadziłem w nim lubrykant najlepiej jak mogłem. Zacząłem rozszerzać jego dziurkę. Widziałem że było to dla niego mieszane uczucie. Jego twarz wyrażała jednocześnie dyskomfort oraz przyjemność. Poczułem, że teraz jest czas by doprowadzić do wszystko do końca. Zastąpiłem moje palce czymś większym. Ciało Zi Tao zamarło w bezruchu, palce jego stóp zgięły się, a po jego policzkach spłynęło kilka łez, które starłem swoim kciukiem. Przez chwilę trwałem w bezruchu chcąc, by ciało mojego ukochanego przyzwyczaiło się do obcego narządu przebywającego w nim. Panda powoli otworzył oczy. Spojrzał na mnie i pokiwał twierdząco głową odpowiadając na niezadane pytanie. Poruszyłem się w nim niepewnie nie chcąc sprawiać mu bólu, lecz po chwili on sam zaczął napierać na mnie biodrami. Zmotywowało mnie to do przyspieszenia tempa.
                  
Bolało. BARDZO. Uważał i starał się sprawić mi jak najmniej bólu. Nie ruszał się dopóki sam nie dałem mu znać. Na moje policzki wstąpił rumieniec ale nie z powodu zawstydzenia ale gorąca jakie mnie opętało. Czułem ból i pożądanie. To dwa uczucia wywołały we mnie szok. Nigdy nie czułem czegoś podobnego. W końcu pożądanie wzięło górę. Lekko uniosłem biodra żądając zainteresowania. Zaczął się delikatnie poruszać. Kiwnąłem głową na znak żeby przyśpieszył. Zrozumiał. Jego ruchy stały się szybsze i mocniejsze. Nie potrafiłem powstrzymać jęków rozkoszy, które mimowolnie wydobywały się z moich ust. Poczułem jak przyjemne ciepło zbiera się w moim podbrzuszu i zmierza coraz niżej. Po chwili nie wytrzymałem. Moje ciało przeszyła ogromna fala orgazmu a moje ciało wygięło się w łuk. Zdyszany i cały spocony opadłem na zimne kafelki przykładając do nich swój policzek w celu ochłodzenia.
                   
Po tym jak oboje doszliśmy trwałem w nim jeszcze około minuty. Potem opadłem na miejsce obok niego. Złapałem jedną ręką jego podbródek i odwróciłem jego twarz w moją stronę. Uśmiechnąłem się zadziornie patrząc w jego błyszczące oczy. 
 - Oj. Dopiero co się wykąpałeś a już ubrudziłeś. Przydałoby się znowu umyć prawda? A skoro ja też do końca czysty nie jestem to po co mamy marnować wodę? Wstałem i wyciągnąłem rękę w jego kierunku.
                 
Spojrzałem na niego z uwielbieniem. Podałem mu dłoń i pomógł mi wstać. Obaj poszliśmy w stronę kabiny prysznicowej. Weszliśmy do środka razem. Spojrzałem głęboko w oczy Krisowi.
- Kocham Cię Wu Fan. Jesteś jedyny i wyjątkowy. Dziękuję, że jesteś.. - powiedziałem i złożyłem na jego miękkich wargach delikatny pocałunek jedną ręką zamykając drzwi.


Spodobało Ci się? Nie spodobało? Zostaw opinię to dla nas ważne!

środa, 19 czerwca 2013

Męska duma

 No to macie na zachętę moje pierwsze jakiekolwiek yaoi w paringu z EXO. Mam nadzieję, że da się to czytaać. Zapraszam!

 ***
  - Jestem pewien, że tego nie zrobisz. - powiedział Kai
- JA? Zrobię to! - wykrzyknął obrażony Sehun.
- Jaaasne.
- Chcesz się założyć?
- Jasne, skoro taki pewny jesteś. - zaśmiał się Jong In.
Maknae wystawił rękę, którą drugi złapał.
- O Chanyeol! Chodź tu! Przetnij. - krzyknął Sehun.
- Zakładzik widzę? A o co? - wyszczerzył się od ucha do ucha.
- Nie ważne. - odparł maknae. - Przetnij i nie gadaj tyle.
Chanyeol machnął ręką, rozłączając dłonie tej dwójki.
- I tak się dowiem. - zarechotał i odszedł.
- No to zobaczymy kto wygra. Masz 3 dni. - powiedział pewny siebie Kai. - Pamiętaj. Przegrany przed wszystkimi musi wyjawić dziwną ciekawostkę o sobie.
- Wiem. Pamiętam...
***
"Jak ja mam się do tego zabrać.." - myślał Hun. - Ehh.. W co ja się wpakowałem..
- W co się wpakowałeś? - spytał głos za nim.
Chłopak szybko się odwrócił. Ujrzał LuHan'a.
- A nic. Nieważne.. - wymigiwał się.
- Mi nie powiesz? - spojrzał na maknae maślanymi oczami.
- Luu.. No nie mogę no.. Przepraszam cię.
- No cóż. Może mi nie ufasz?
- Hyung.. Ufam ci i to bardzo. Wiesz o tym. Ale tego nie mogę ci powiedzieć. Dowiesz się w swoim czasie. Okej?
- No okej, okej. - powiedział po czym odszedł celowo ocierając się o biodro maknae. Sehun poszedł do swojego pokoju.
"Jak ja mam go niby pocałować?! Gdyby nie Kai to nie wpakowałbym się w to bagno..." - rzucił się na łóżko zrezygnowany. "Lepiej poćwiczę przed lustrem wygadanie mojego największego sekretu..."
Wstał z łóżka.
- Ale zaaaaraaaz...  - zaczął mówić sam do siebie. - Skoro.. Mam wyjawić największy sekret.. To LuHan i tak się dowie o moich uczuciach. - łaził po pokoju w kółko. - Więc co mi szkodzi?
Nagle usłyszał pukanie do drzwi.
- Cześć. Mogę wejść? - w drzwiach pojawiła się blond czupryna Lu.
- Tak hyung. Wejdź.
Wszedł do środka i zamknął za sobą drzwi.
- No bo wiesz.. Muszę cię o coś spytać.. Rozmawiałem z Kai'em o waszym zakładzie. - zaczął.
- CO?! - wykrzyknął Sehun. - Powiedział ci? Zabiję go.
- No właśnie nie powiedział. Usłyszałem jak rozmawiał z Chanyeol'em. Virus był nieźle podjarany jak to usłyszał. Jak wszedłem do kuchni to zaraz się uciszyli.
- Ehh.. - westchnął maknae.
- Więc.. Czy to ma coś wspólnego ze mną? - spojrzał pytająco.
- Hyung.. Mówiłem ci już. Dowiesz się w swoim czasie..
- To powiedz chociaż czy to ma związek ze mną. - nalegał.
- Tak. To ma związek z tobą. I z pewnością przegram więc będę musiał ponieść karę a wtedy się dowiesz wszystkiego... - spuścił głowę wlepiając wzrok w panele na podłodze.
- Ejj. Hunnie. Uśmiechnij się. - uniósł jego twarz, łapiąc za podbródek.
- Nie mam powodu. - odparł i odwrócił się.
Podszedł do okna.
- Będę się musiał upokorzyć przed całą jedenastką moich hyungów. To nie będzie zbyt przyjemne uczucie Lu..
- Ale co jest? - powiedział blondyn i podszedł do maknae.
- Nie mogę ci powiedzieć chociaż bardzo bym chciał. - odwrócił głowę w stronę LuHan'a.
- Mi możesz powiedzieć wszystko Hunnie. - przybliżył swoją twarz niebezpiecznie blisko.
- Przepraszam ale nie mogę.
- Możesz. Musisz tylko chcieć. - przejechał palcem po policzku Sehun'a. Wspiał się na palce i złożył delikatny pocałunek na jego ustach.
- Hyung.. co ty rob... - nie dokończył ponieważ LuHan zamknął mu usta pocałunkiem. Nie czekając dłużej maknae odwzajemnił pocałunek. Blondyn objął go w pasie i przysunął do siebie. Oderwali się dopiero gdy musieli zaczerpnąć powietrza.
- Co to miało być? - spytał Sehun wpatrując się w twarz niższego.
- Przepraszam cię. Ja nie wiem co mnie opętało. - mówił zmieszany.
- Teraz ci chyba mogę powiedzieć.. Założyłem się z Kaiem o to.. że.. że cię pocałuję.. - chłopak podrapał się po głowie.
- Serio? - spojrzał zdziwiony LuHan.
- Noo.. serio.. A przegrany musi przed wszystkimi ujawnić dziwną rzecz o sobie o której nikt nie wie.
- Mam pomysł. - powiedział Lu. Może udawajmy, że tu się nic nie stało?
- Jak chcesz.. - odparł zrezygnowany Sehun.
***
- Został ci jeden dzieeeeeeeeeeeń. - dręczył go Kai.
- Wiem. Zamknij się. - odburknął.
- No co? Pewność siebie cię opuściła? - naśmiewał się.
- Obyś się nie zdziwił. - wysyczał pod nosem.
-  Coś mówiłeś?
- Nie nic.. - powiedział i opuścił pomieszczenie.
Sehun wchodził po schodach uśmiechając się do siebie. "Jutro się nieźle zdziwisz Kai. Lepiej myśl co o sobie powiedzieć" - pomyślał. Skierował się do pokoju LuHan'a. "Muszę z nim o tym pogadać. " Zapukał. Odpowiedziała mu cisza. Lekko uchylił drzwi i wsadził głowę do środka. Pokój był pusty. Postanowił, że na niego zaczeka. Wszedł do pokoju i usiadł na idealnie zaścielonym łóżku. Niedługo po tym do pokoju wszedł właściciel. Gdy zobaczył siedzącego na łóżku zaczął się drzeć:
- SEHUN! ZŁAŹ Z MOJEGO ŁÓŻKA!
- Spokojnie Lu..
- ZŁAŹ. WIESZ ŻE NIE NAWIDZĘ JAK KTOŚ NA NIM SIADA. - bezskutecznie próbował zepchnąć maknae ze swojego łóżka.
- Już schodzę, już. - zaśmiał się. - Chciałem pogadać.
- O czym? - udawał zaskoczonego.
- Wiesz o czym. Pomożesz mi jutro z tym zakładem?
- No nie wiem.. Muszę się nad tym zastanowić. Co mi zaoferujesz jako zapłatę za pomoc? - spytał LuHan.
- Hmm.. A co chciałbyś dostać?
- Jutro ci odpowiem. Okej?
- Dobra. Ja idę. Dobrze, że jutro Kai przestanie mnie dręczyć. Mam go dość.
***
Maknae przetarł oczy i wstał. Przeciągnął się i ziewnął po czym ruszył w stronę szafki z ubraniami. Założył luźną koszulkę i jeasny. Zszedł na dół do kuchni gdzie siedział Kai.
- No i co? Nie udało się? Smutne. - rechotał.
W tym momencie do kuchni wpadł LuHan.
- Ale co się nie udało? - spytał po czym namiętnie pocałował Sehun'a na oczach Kai'a.
- Musisz mi to wynagrodzić. - wyszeptał mu do ucha.
- Ale.. j-jak to? - pytał Jong In szeroko otwierając oczy.
- Normalnie. Wiesz już co powiesz? - zaśmiał się Sehun.
- Niech to szlag.. - powiedział Kai, trzasnął kubkiem o stół i wyszedł.
- Dziękuję hyung. - uśmiechnął się maknae.
- A jaaa tooo widziałeeem. I słyyyszałeeeem teeeeeż! - cieszył się Chanyeol jak głupi.
- Fajnie. Weź wyjdź czubku.
- Nie mam zamiaru. - szczerzył się. - LuHan zrobił to tylko dlatego, żebyś wygrał. Prawda Sehun? On wcale tego nie chciał.
- Zamknij się Virus. - odburknął maknae.
LuHan podszedł do Hun'a i znów go pocałował.
- Masz coś jeszcze do powiedzenia, Chanyeol? - spytał.
- N-nie.. Lepiej pójdę.
- Już wiem co chcę dostać za pomoc.
- Co takiego?
- Chodź. - LuHan złapał maknae za rękę i pociągnął za sobą na górę do pokoju.
Chodził po pokoju udając, że ogląda różne ozdóbki na meblach.
- O już jestem pewny!
- Więc?
Chłopak odwrócił się w stronę SeHun'a.
- Chcę ciebie. - pokazał palcem na niego oblizując wargę.
- Nie żartuj sobie. - odparł.
- Mówię śmiertelnie poważnie.
Ruszył w stronę maknae. Jednym ruchem rzucił go na łóżko tak, że ten wylądował w pozycji leżącej. Szybko na niego wskoczył i usiadł na nim okrakiem. Przyszpilił jego nadgarstki obok głowy po czym spojrzał mu prosto w oczy.
- Jesteś w stanie mi to dać?
- Należę do ciebie, hyung. Już dawno powienem ci powiedzieć, że cię kocham.
- Na prawdę? - spytał zdziwiony.
- Wiem, że to dziwne, ale to prawda.
- Oj Hunniee.. A wiesz, że ja ciebie też kocham?
Blondyn wpił się w idealne usta partnera. Przytrzymując cały czas jego nadgarstki obsypywał jego szyję pocałunkami, zostawiając na niej kilka soczystych malinek. Biodrami ocierał się o jego krocze co doprowadzało go do szaleństwa. Ubrania zniknęły w mgnieniu oka, rzucone gdzieś w kąt. Ich usta znów zwarły się w długim i namiętnym pocałunku. Sehun nie prosząc o pozwolenie wtargnął do ust starszego i zaczął pieścić ich wnętrze. Skrywane do tej pory pożądanie wzięło górę. LuHan jednym ruchem zerwał bieliznę z Sehun'a. Jego oczom ukazał się już nieźle pobudzony członek przyjaciela. Posłał mu powłóczyste spojrzenie oblizując przy tym usta, a następnie wziął jego penisa  do ust i zaczął intensywnie ssać, a do jego uszu dobiegł przeciągły jęk maknae. Młodszy starał się nie dojść zbyt szybko, lecz LuHan wyraźnie mu to utrudniał.
- LuHan.. Ja zaraz..
- Nie krępuj się. - po chwili poczuł jak jego usta wypełnia słodkawa ciecz.
Oblizał usta i wyprostował się, ale nim zdążył cokolwiek powiedzieć Sehun wpił się brutalnie w jego usta. Maknae mimo wcześniejszego spełnienia nadal miał ochotę na więcej. Wypiął się zachęcając starszego swoim zgrabnym ciałem. Blondyn natychmiast zareagował.  Po chwili wsunął od razu dwa place do jego wnętrza.  Młodszy głośno krzyknął ale LuHan drugą ręką zatknął mu usta. Nie udało mu się jednak powstrzymać okrzyku bólu i rozkoszy, gdy Han wyciągnął palce i wszedł w niego za jednym zamachem, idealnie trafiając w jego prostatę. Sehunowi ciężko było uwierzyć w to jaką przyjemność teraz odczuwał. Masturbowanie kompletnie się do tego nie umywało. Starszy chwycił szczupłe biodra Sehun'a i zaczął powoli poruszać się w jego wnętrzu. Z czasem przyśpieszył tracąc nad sobą kontrolę. Do spełnienia nie trzeba było im wiele, kilka sprawnych, mocnych pchnięć wyniosło ich na wyżyny przyjemności czego potwierdzeniem były dwa donośne, zgrane okrzyki.
- Wiesz Kai.. Chyba jednak to nie było na pokaz. Słychać przecież, że się kochają. DOSŁOWNIE. - wyszczerzył się Chanyeol i głośno zaśmiał.
- SŁYSZĘ. Głuchy nie jestem.. Mogliby być chociaż bardziej dyskretni..
***
Nadszedł wieczór. Wszyscy siedzieli w salonie zwołani przez Happy Virus'a na "ważne" posiedzenie. Kai wyszedł na środek.
- No więc.. Założyłem się z Sehun'em i przegrałem.. - na twarzy maknae wymalował się szeroki uśmiech. - Zgodnie z zakładem muszę się przed wami ośmieszyć.. Wiecie, że lubię tańczyć.. Kiedyś.. trenowałem.. balet... - powiedział po czym spuścił głowę w dół.
- TY I BALET KAI?! - wybuchnął śmiechem Baekhyun.
- Nie no nie wierzę. - zaśmiał się Kris.
- Jong In ale ty tak na serio? - wydusił Chanyeol zwijając się w pół ze śmiechu.
- Tak. Na serio.
- Dobra wystarczy. Nie śmiejcie się z niego. - SeHun wstał i podszedł do Kai'a. Objął go ramieniem.  - Każdy z nas ma lub miał różne zainteresowania. Kai trenował balet? Jego sprawa. Ja uciekałem pół godziny przed pracownikiem SM, który chciał mnie zaprosić na przesłuchanie bo się go wystraszyłem.
Wszyscy wybuchnęli śmiechem.
- Dzięki Hun. - powiedział Jong In i poklepał go po ramieniu.
- Nie ma sprawy hyung. - uśmiechnął się.
LuHan wstał i złapał maknae za rękę. Ich palce splotły się w jedność.
- A my jesteśmy razem. - powiedział blondyn podnosząc ich ręce.
Spojrzeli na nich zdziwieni, a oni niczym się nie przejmując odwrócili się i poszli na górę.
- Kocham cię Hunnie.
- Ja ciebie też Lu.

Annyeong!

Witajcie kochani! No więc postanowiłam zacząć pisać yaoi z EXO! Niedawno dopiero zagłębiłam się w ten zespół ale co tam. Jak się chce to da się radę, no nie? Mój ulubiony paring to HunHan <3 Mam nadzieję, że ktoś bloga będzie czytał  i zdobędę wiernych czytelników. Hwaiting~